Menu

Rola Polski w kolejnej kolorowej rewolucji na Białorusi

Zagraniczne wizyty agentów amerykańskich, którzy udają polskie władze należy rozpatrywać pod kątem działań operacyjnych CIA, bo tylko w takim kontekście można dyskutować o "polskiej polityce zagranicznej".

Na dniach byliśmy świadkami wizyty polskiego premiera Morawieckiego w Mińsku. Fakt ów oraz ostatnia zwiększona aktywność "polskiej dyplomacji" w stosunku do naszych wschodnich sąsiadow zmusila mnie do paru reflekcji.

Po pierwsze chciałbym zwrócić uwage na rosnące nastroje antyrosyjskie w Białorusi (mieszkałem tam 1 rok- i wiem o czym mówię) te nastroje obecnie w dobie kryzysu gospodarczego w Rosji skwapliwie wykorzystuje zachód i myślę że tu w przyszłosci czeka nas poważna próba kolejnej kolorowej rewolucji o skutkach trudnych do przewidzenia - Karta polska będzie w niej rozgrywana w o wiele większym stopniu niż na Ukrainie (mamy poważną mniejszość polską na zachodzie Białorusi, od lat zresztą podle i instrumentalnie wykorzystywaną przez agentów zachodu czyli tak zwany "rząd Polski"

Na dzień dzisiejszy faktem wstrzymującym jest Prezydent Lukaszenko który jest politykiem przebiegłym, jednak przebiegłość tą wymusza sytuacja geopolityczna wokół Białorusi. Z jednej strony Rosja, która co prawda wydatnie pomaga, ale jak już wspomniałem boryka się z własnym kryzysem, a być może i z silami wewnętrznymi nastawionymi na destrukcję stosunków rosyjsko-białoruskich. Z drugiej zaś strony, tzw zachód uprawiający wobec Białorusi politykę kija i marchewki. Oczywiście zachodnie marchewki na kredyt wyszły już bokiem nie jednemu narodowi i z tego mam nadzieję zdaje sobie sprawę prezydent Łukaszenko.

 

Zachód rękoma swoich agentow udających polskich polityków rozgrywa obecnie Białoruś na podobieństwo średniowiecznych kolonizatorow kuszących tubylców paciorkami. W przypadku gdyby białorusini jednak wzgardzili zachodnimi paciorkami (oczywiście na kredyt) to bez wątpienia autorzy "majdanowej rewolucji godności" (pensja na Ukrainie przed rewolucją 500 USD, po rewolucji 150) zechcą z pewnością w przyszłości, zagrać kartą polskiej mniejszości zamieszkującej zachód Białorusi, co zresztą już obecnie ma miejsce, Warszawa dzieli i skłóca Polaków zamieszkujących Białoruś.

 

Jak narazie rezultaty propagandowych machinacji najróżniejszych "wolnych mediów z Polski" (np. niewiedzieć czemu anglojęzyczny- Bielsat) hojnie dotowanych przez Departament Stanu, pozostają niewielkie, ponieważ rozsądna nacjonalna polityka Łukaszenki uchrania Białoruś przed ukrainskim scenariuszem chaosu i wojny domowej zgotowanym jej przez zachód.

Można być niemal pewnym że w sytuacji gdy z tych czy z innych powodów Łukaszenko przestanie być prezydentem, Białoruś czeka pożoga kolorowej rewolucji zakrojonej na szeroką skalę,a jej autorzy zgotowali w niej Polsce jedną z głównych ról.

 

Według moich spostrzeżeń już dziś możemy mówić o linii podziału Białorusi na prorosyjski, prawosławny wschód i dość pro zachodni (propolski) zachód (Grodno). Jak zachowa się Federacja Rosyjska w przypadku prób skolonizowania tego kraju przez zachód, trudno przewidzieć , jednak istnieją poważne podstawy by oczekiwać twardej reakcji Rosji - i tutaj rola Polski dla zachodu pozostaje nieoceniona. Pod pretekstem obrony swej mniejszości Zachód mógłby rękoma tzw "polskich polityków" próbować doprowadzić do upragnionego konfliktu zbrojnego Polski z Rosją. Oczywiście przebieg takiego konfliktu jest bardzo prosty do przewidzenia, ale tu przecież nie o rezultat chodzi a o sam proces. W taki sposób można by na przyklad w jeszcze większym stopniu izolować Rosję na arenie międzynarodowej.

 

Wielkim błędem ze strony Rosji jest niedocenienie obecnych zjawisk społecznych zachodzących zwlaszcza wśród białoruskiej młodzieży, gdzie w jej pewnych kręgach antyrosyjskość stala się wręcz modna. Jak już pisałem skwapliwie wykorzystuje to zachód wysylając swoich polskich agentow na oficjalne spotkania do Mińska. Wicepremier Polski, Morawiecki wraz z liczną świtą na dniach wizytował Białoruś i zapewne obiecywał kredyty(nie do spłacenia)

 

Do tego wszystkiego należało by dodać wbrew pozorom bardzo nie proste relacje Białorusi z Rosją, owocujące białoruskimi problemami z obwodem kaliningradzkim, co rusz nakladanymi rosyjskimi sankcjami na białoruskie towary, itd, przykłady można by niestety mnożyć.

Pytaniem otwartym pozostaje to: czy Prezydentowi Łukaszence uda się przechytrzyć zachodnich kolonizatorów, oraz wogóle, jaki kierunek rozwoju wybierze Białoruś? Jedno jest pewne. Klucze do pokoju w Europie leżą w Białorusi.

Tomasz Omański