Menu

Wywiad z Tomaszem Omańskim. Wszystko zaczęło się od....

1. Panie Tomaszu, jak zaczęła się Pana przygoda z Rosją?

To wszystko zaczęło się od wczesnej młodości, bo miałem wtedy właściwie 20 lat. Wyjechałem jeszcze w tym czasie do Związku Radzieckiego, akurat na Syberię, do Obwodu Irkuckiego, to była taka wycieczka turystyczna. Potem jeszcze raz wróciłem, bo miałem tam znajomych no i właściwie, tak na prawdę za trzecim, czy czwartym razem postanowiłem, że dlaczego by nie spróbować zamieszkać tam. Tak to się wszystko zaczęło, bardzo prozaicznie.

2. A dlaczego ze wszystkich miast Rosyjskich, wybrał Pan Kaliningrad na miejsce zamieszkania?

W Kaliningradzie pierwszy raz znalazłem się w 2000 roku. Po ośmiu latach pobytu na Syberii, wróciłem do Polski w 1998r. Dwa lata mieszkałem w Poznaniu. Pracowałem, a potem jednak zrozumiałem, że ciągnie mnie z powrotem do Rosji. Stwierdziłem, iż warto poszukać jakiegoś miejsca – miasta, które byłoby bliżej terytorialnie od Polski. Takim najbliższym miastem był Kaliningrad, a ponieważ ja zwiedziłem w sumie całą Rosję, ale w Kaliningradzie w tym momencie jeszcze nie byłem, to pomyślałem, że warto tam pojechać i zobaczyć co to za miejsce. To było w 2000 r., chyba w lutym, no i właściwie latem tego samego roku już wynająłem mieszkanie w Kaliningradzie.

3. Jest Pan założycielem Polskiego Centrum Kultury w Kaliningradzie, skąd pomysł na otworzenie takiej placówki?

Chodzi o to, że ja właściwie 16 lat mieszkam w Kaliningradzie i po 10 latach mieszkania tutaj stwierdziłem, że tak naprawdę po mimo bliskiej odległości do granicy z Polską, Kaliningrad jest w sumie całkowicie pozbawiony jakichkolwiek miejsc, gdzie można byłoby przyjść poczytać jakąś Polską prasę. Stąd pojawił się pomysł, by otworzyć ośrodek, który by taką funkcję spełniał. Oczywiście to miało miejsce zimą 2011 roku rozpoczęcie funkcjonowania naszej organizacji, moje osobiste oczekiwania, czy marzenia i plany, powiem w ten sposób w pewnych kwestiach nie spełniły się, a w pewnych kwestiach nieoczekiwanych tak. Czyli nie wszystko poszło tak jak sobie od początku planowałem, ale w sumie poszło nieźle.

4. Uczy Pan Rosjan języka polskiego, by mogli np. studiować w Polsce. Czy są już jacyś Pańscy absolwenci, którzy rzeczywiście wybrali Polskę, jako kraj w którym studiują?

Około 40 naszych uczniów studiuje w Polsce i to w różnych miastach i na różnych uczelniach i niektórzy już z tych pierwszych za rok będą robić dyplom, Nauka nie poszła w las, tym bardziej biorąc pod uwagę to, że właściwie ogromna większość tych uczniów studiuje za pieniądze. Nawet licząc sobie to, dochodzę do wniosku, iż wyszła nawet niezła suma, bo Polska otrzymała za tych uczniów parędziesiąt tysięcy euro.

5. Czytałam, że studia w Rosji są drogie, więc Polska jest chyba dobrą alternatywą?

Wie Pani, to niezupełnie tak, wszystko w takim stylu wyglądało jeszcze dwa lata temu. Od dwóch lat w sumie, kiedy zaczął się kryzys, najpierw polityczny, a potem ekonomiczny tu w Rosji, to te studia w Polsce są droższe na dzień dzisiejszy, od studiów w Rosji. Oczywiście zależy też o jakich uczelniach mówimy, bo są oczywiście renomowane uczelnie w Sankt Petersburgu, czy w Moskwie, gdzie nadal studia tam są droższe, niż studia w Polsce. Ale generalnie średnio statystycznie to wygląda tak, że na dziś jest drożej w Polsce.

6. Wiem też, iż oprócz języka polskiego dla Rosjan, to i Polacy mogą uczyć się języka rosyjskiego. Jak wyglądają takie lekcje?

Wygląda to w ten sposób, że my uruchomiliśmy całkiem niedawno takie internetowe lekcje języka rosyjskiego. To jest całkiem nasz nowy projekt, ale wygląda pozytywnie, z tym, że to jest bardziej skierowane w stronę języka polskiego. Mamy w tej chwili internetowe lekcje języka polskiego, oprócz tych lekcji, które na żywo prowadzimy. To są lekcje i polskiego i rosyjskiego, z tym, że lekcje języka rosyjskiego prowadziliśmy kiedyś na żywo w naszym oddziale w Olsztynie. Z chwilą likwidacji tego oddziału, zakończyły się także te bezpłatne lekcje. Na dzień dzisiejszy bezpłatne lekcje języka rosyjskiego pozostały tylko w Internecie. Mamy taką miniaturową grupę, z tym, że to jest początek. Ale np. jeśli chodzi o lekcje języka polskiego, to w Internecie uczy się około 100 osób u nas.
7. A jak można zacząć uczestniczyć w takich lekcjach?

Te lekcje są prowadzone na platformie naszego kanału youtube. Jest grupa na facebooku do tych lekcji i to wygląda tak, że zadania domowe wysyłamy po każdej lekcji. Lekcja odbywa się raz w tygodniu, można brać udział w czacie, bo to jest na żywo, w postaci translacji i uczniowie którzy wchodzą na tą translację mogą sobie spokojnie zadawać pytania, robić jakieś ćwiczenia, a po lekcji dostają na pocztę elektroniczną zadanie domowe, które muszą zrobić i odesłać nam do sprawdzenia.

8. Odchodząc już trochę od poprzedniego tematu, chciałabym zapytać, czy dostrzega Pan jakieś negatywne strony małego ruchu granicznego?

Ciekawe pytanie, tak na pierwszy rzut oka rzeczywiście trudno znaleźć jakieś negatywne strony małego ruchu granicznego. Można jedynie stwierdzić, zresztą co było od razu z góry do przewidzenia, że na pewno MRG nie wpłynął jakoś znacząco na wymianę kulturalną itp. , bo nic z tych rzeczy nie ma miejsca. Natomiast MRG jest bez wątpienia uproszczeniem dla mieszkańców Obwodu, mieszkańców Warmii i mazur i tych z pomorskiego województwa, w tym takim handlu przygranicznym z jednej i z drugiej strony , w jakiś wyjazdach wycieczkowych, weekendowych, czy w zakupach.

9. Pana zdaniem, do jakiego dużego miasta jeżdżą Rosjanie?

Najczęściej jest to Gdańsk oczywiście, dlatego, że oni jeżdżą tam nie tyle na duże zakupy, co po prostu pospacerować po mieście, posiedzieć gdzieś tam w restauracji, poczuć atmosferę starego miasta i tak dalej.

10. Czy Rosjanie z Obwodu chcą pozyskać klienta z Polski, czy w ogóle im na tym nie zależy?

Są takie oddźwięki, zwłaszcza w chwili obecnej, gdy ten kurs rubla jest słaby i firmy rosyjskie planują, marzą, czy starają się o wyjście na rynek polski. Jednak z moich obserwacji jest to dość trudne. Przede wszystkim począwszy od tego, że nie maja podstawowych informacji jak to zrobić. Powiedzmy sobie potem dochodzą jeszcze problemy natury technicznej, bariery językowej i poza tym bariery biznesowej. Polska jest w Unii Europejskiej, więc wejście z jakimś towarem, czy usługami na rynek Unii Europejskiej, też nie jest dla nich aż tak proste.

11. Jako założyciel Polskiego Centrum Kultury, skorzystał Pan jakoś bardziej na wprowadzeniu małego ruchu granicznego?

Nieznacznie skorzystałem, dlatego, że tak naprawdę, w jakiś naszych wyjazdach do miast, czy miasteczek w strefie MPP, po prostu młodzież nie musiała wyrabiać sobie wizy. Ponieważ jednak my od jakiegoś czasu strefy MPP nie odwiedzamy z jakimiś planowanymi grupowymi wyjazdami, więc w sumie, dla mnie osobiście mały ruch graniczny jest obojętny. Jego istnienie nie wpływa ani pozytywnie, ani negatywnie na moją pracę.

12. Planuje Pan kiedyś powrót na stałe do Polski?

To niezupełnie tak, dlatego, że ja mam mieszkanie w Polsce. Więc to nie jest tak, że ja całkiem mieszkam w Rosji, dlatego, że często bywam w domu. Polskę traktuje jako swój pierwszy dom, a Rosję jako ten drugi. Także nie powiedziałbym, że nie planuje wracać. Mieszkam na razie tu, pracuje, mam krąg przyjaciół, ciekawą pracę dlatego właściwie do Polski jak na razie nie ma po co przyjeżdżać. Jednak w sprawach służbowych, osobistych, czy wręcz po prostu wycieczkowych, jeżdżę po prostu do Polski.

13. Moje kolejne pytanie będzie pewnie dość banalne. Chciałabym jednak wiedzieć, jak Pan myśli, jaki stosunek mają Rosjanie, do Polaków?

Myślę, że generalnie stosunek jest pozytywny i mały ruch graniczny w tym pomógł. Dlatego, że kiedy np. my zaczynaliśmy tylko pracę, to wielkim popytem cieszyły się zorganizowane wyjazdy do Malborka, czy gdzieś w pobliżu. Na dzień dzisiejszy, jest to już sprawa nieaktualna dlatego, że dzięki MRG, po prostu miejscowi Rosjanie samodzielnie jeżdżą do Polski. Robią to często, chętnie i oczywiście w taki sposób oni poznają Polskę. Z moich obserwacji, z tego co ja słyszę, mają pozytywne wrażenie o Polakach. Oczywiście, pewne zjawiska polityczno-historyczne z ostatnich miesięcy ten wizerunek troszeczkę psuja, jednak mimo wszystko nadal przeważa pozytywny, nad tym negatywnym wizerunkiem.

14. W 2012 roku, kiedy ruszył mały ruch graniczny bardzo dużo Rosjan przyjeżdżało do Polski. Teraz ta liczba jest praktycznie o połowę mniejsza. Czy Rosjanie stracili już zainteresowanie miastami i miasteczkami w strefie małego ruchu granicznego?

Nie absolutnie nie, to jest związane z bardzo niskim kursem rubla w stosunku do złotówki i niczym więcej. Bo boom był akurat słusznie Pani zauważyła w 2012 roku z tego względu, iż w ten czas mieliśmy kurs rubla - 10 rubli za 1 złoty i w tym momencie większość towarów i usług w Polsce było naprawdę po rewelacyjnej cenie dla Kaliningradczyków. Oni chętnie przyjeżdżali i z tego korzystali. Na dzień dzisiejszy mamy prawie 18 rubli za złotówkę, więc prawie 80% to wszystko podrożało. Dlatego już większość towarów czy usług dla Kaliningradczyków, jest w Polsce za droga ich po prostu na to nie stać.

15. Jakie z przygranicznych miasteczek najbardziej skorzystało na wprowadzeniu małego ruchu granicznego? Potrafi Pan wytypować?

Bartoszyce i Braniewo. Według mnie przedsiębiorcy prywatni w Polsce wiedzą, że jeśli pojawia się popyt, to jest także momentalnie podaż. Po drugie Gołdap może wchodzić do kręgu tych miast, ale jeśli np. podamy, ze są to Gołdap, Bartoszyce i Braniewo to tylko z tego prostego powodu, że są to pierwsze w miarę większe miasteczka, na drodze od przejść granicznych i na tym polega ich szczęście i zasługa. Na niczym więcej, dlatego, że żadnych promocyjnych akcji te miasteczka tu na miejscu w Obwodzie Kaliningradzkim nigdy nie podejmowały.